wtorek, 2 czerwca 2009

Wizytówki na stół

Chrzest Gabrysi już za nami, ale chciałam pokazać Wam jakie wizytówki na stół przygotowałam dla gości. Wykorzystałam do nich resztki papieru, który pozostał z prezentowanych przeze mnie ostatnio zaproszeń oraz koronkę, którą dostałam od Mamy. Wizytówki nie są może jakoś szczególnie dopracowane ale tworzyłam je późno w nocy więc trochę już byłam zmęczona :-).



A na stole ustawiłam misę z wodą, na której unosiły się białe kwiatki z pobliskiego parku i białe pływające świeczki. Zdjęcie zrobione pospiesznie podczas uroczystości (przy słabym oświetleniu) nie oddaje niestety uroku tej dekoracji :-(.

poniedziałek, 18 maja 2009

Zaproszenie na chrzest Gabrysi

Od kilku dni po nocach robiłam zaproszenia na chrzest mojej córeczki, który odbyć się ma już w najbliższą niedzielę. Goście zaproszeni zostali już wcześniej ustnie ale ja i tak postanowiłam zrobić zaproszenia i wysłać je tradycyjnie - pocztą - lub wręczyć osobiście (tym najbliższym). Niby tylko trzynaście zaproszeń a i tak roboty było mnóstwo. Każdą kartkę robiłam ręcznie, każdy element przyklejony został dwustronną taśmą klejącą. Początkowo chciałam jeszcze dodać w środku jakieś zdjęcie ale w końcu tak się do tego zbierałam, że nie zdążyłam... :-) Zaproszenia dziś zostały wysłane, ponoć mają dotrzeć jutro, ale aż wierzyć mi się w to nie chce...

Efekt końcowy w sumie mi się podoba a przede wszystkim cieszę się, że nie kupiłam żadnych sklepowych gotowców... Oczywiście byłoby łatwiej ale satysfakcja z własnoręcznie wykonanych zaproszeń jest bezcenna...

Zaproszenie wykonane jest z fakturowanego papieru w kolorze ecru, w środku każda kartka ma wkładkę z białego papieru z wydrukowanym na niej tekstem zaproszenia a całość zapakowana jest w kopertę również w kolorze ecru.


I parę detali...




środa, 13 maja 2009

Co można zrobić z patyczków po lodach?

Ja zrobiłam etykietki do doniczek z ziołami... Teraz już mi się nie pomyli rozmaryn z estragonem czy tymiankiem... Jeśli oczywiście wyrosną... :-)


Doniczki - zwykłe metalowe - ozdobiłam koronkami po babci i już mam swój ziołowy ogródek.


Na razie rosną niemrawo ale nie poddaję się i czekam cierpliwie. Mogłabym oczywiście kupić gotowe ziółka w sklepie ale radość z własnoręcznie wyhodowanych jest o wiele większa.
Początkowo zaczął rosnąć tymianek...


... potem padł ale od niedawna znowu coś się zieleni w doniczce.

Rozmaryn, chociaż później wystartował, już ma kilkucentymetrowe łodyżki.


A estragon? Do tej pory cisza...

Może coś robię źle? Macie może jakieś pomysły?

sobota, 2 maja 2009

Konkurs u violcio11

Zachęcam do wzięcia udziału w mini konkursie u violcio11, który polega na odgadnięciu inicjałów właścicielki bloga na wyhaftowanych przez Nią serwetkach. Spieszcie się: zakończenie konkursu nastąpi 3 maja o godzinie 22:00, zaś losowanie odbędzie się 4 maja.

A do wygrania serwetki...


Życzę wszystkim powodzenia!

środa, 29 kwietnia 2009

Kreatywne koty...

Jakże mile zostałam zaskoczona zaglądając do POKOIKU ZIELICHY. Czekało tam na mnie, wciąż blogowego laika, kolejne wyróżnienie. Tym razem są to KREATYWNE KOTY - wyróżnienie autorstwa KAZIKA. Szczególnie z wyróżnienia cieszą się moje dwa koty: CYRYL i METODY (chyba pomyślały, że to wyróżnienie jest dla nich i że to one są takie kreatywne... :-)).

A Kazik o swoim wyróżnieniu pisze tak:

"jak widać na załączonym obrazku, są to koty moje z loga, ale lubię je, to czemu nie wysłać ich w świat, z ogromnym ładunkiem energii i weny:)
w przeciwieństwie do wszelkich innych nagród i wyróżnień, darujmy sobie ograniczenia, limity i nakazy:)
wysyłam koty tym którzy są dla mnie niesamowicie twórczy (a właściwie twórcze, bo chłopa żadnego jeszcze nie znam;)), i tym których lubimy.. tym którzy są zakręceni, radośni, pozytywni, tym którzy są och i ach!:D"

Cieszę się niezmiernie z tego wyróżnienia, również dlatego, że przy tej okazji dowiedziałam się o istnieniu Kazika i jej bloga, którego niniejszym dodaję do "obserwowanych".
A ponieważ pogoda piękna, idę do ogródka i listę osób, które ode mnie otrzymają KREATYWNE KOTY pojawi się później. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję Zielicho za to wyróżnienie.


niedziela, 26 kwietnia 2009

Smakowity weekend

I znów mieliśmy gości... I znów mogłam wypróbować kolejne przepisy, które czekały w długiej kolejce przepisów do wypróbowania. I znów sięgnęłam po przepis autorstwa Aagii z blogu OAZA i przygotowałam ciasto Rafaello. I znów się nie zawiodłam. Ciasto jest proste i przepyszne.
Ja jednak wykorzystałam do niego świeże wiórki kokosowe (jeszcze nie robiłam Malibu - czeka w kolejce :-)) a zamiast cukru waniliowego użyłam cukru migdałowego (w trakcie pracy, późno w nocy, okazało się, że tylko taki mam).

Okazało się też, że w domu znalazłam podobny przepis, ale z użyciem gotowego budyniu. Zamieszczam go tutaj na wypadek, gdyby ktoś chciał skorzystać.

Domowe Rafaello

Składniki:
- 2-3 paczki prostokątnych krakersów (kilka sztuk odkładamy do posypki)
- 1 litr mleka
- 2 budynie waniliowe z cukrem
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 3/4 szklanki cukru
- 1 żółtko
- 25 dag masła
- 20 dag wiórków kokosowych (w tym 5 dag na posypkę)

Przygotowanie:

Z mleka, proszku budyniowego, mąki ziemniaczanej i cukru gotujemy budyń. Odstawiamy do ostygnięcia. Masło ucieramy z żółtkiem i nie przerywając ucierania, dodajemy po łyżce ostudzonego budyniu. Na koniec wsypujemy 15 dkg wiórków kokosowych i dokładnie mieszamy.

Na blasze (o wymiarach 30cm x 20cm) układamy warstwami krakersy i masę (tak, aby warstw było jak najwięcej).

Pozostałe wiórki kokosowe podsmażamy na patelni, aż się zrumienią. Mieszamy z kilkoma pokruszonymi krakersami i posypujemy gotowe ciasto. Ciasto najlepsze jest na drugi dzień, gdy krakersy zmiękną, unikniemy wtedy problemów z krojeniem.

Przepis pochodzi z kwietniowej gazetki z przepisami "Przyślij przepis!".

A moje Rafaello wyglądało tak...


Przy okazji chciałam zaprezentować swoją nową filiżankę do kawy zakupioną w zeszłym tygodniu za całe 5zł... Niestety była tylko jedna... A kawka smakuje z niej wyśmienicie...


I parę detali...


Gościom podałam też trufle domowej roboty według przepisu Kamili z blogu ZAKAMAREK KAMILI. Jej trufle wyglądały tak apetycznie, że musiałam wypróbować ten przepis jak najszybciej. Trufle są przepyszne, gościom bardzo smakowały i z 30 sztuk jakie zrobiłam został tylko jeden... Chciałam chociaż jemu zrobić jakieś pamiątkowe zdjęcie :-), ale... nie zdążyłam... właśnie okazało się, że mój mąż go przed chwilą zjadł... :-(

Nie wiem tylko jak to się stało, ale ja też, tak jak Kamila, użyłam podwójnej porcji składników a wyszło mi 30 a nie 60 trufli. A rozmiar był podobny, ponieważ wzorowałam się właśnie na tych ze zdjęć Kamili... Dziwne...

czwartek, 23 kwietnia 2009

Anne rozdaje serduszka...


... z okazji pierwszych urodzin swojego bloga HOME SWEET HOME. Kto ma na nie ochotę, niech zostawi pod postem komentarz i umieści informację o zabawie na swoim blogu. Do wygrania trzy lawendowe serduszka z inicjałami zwycięzców! Zabawa trwa do 30 kwietnia, do północy! POWODZENIA!